The Binding of Isaac: Rebirth (2014)

Isaac to stare biblijne imię, które większość z nas kojarzy z ofiarą i poświęceniem na życzenie Boga. Z The Binding of Isaac: Rebirth + Afterbirht jest bardzo podobnie, zapraszam do recenzji.


Fabuła

Zaczyna się niewinne, w intro słyszymy donośny głos narratora mówiącego “Isaac and his mother lived alone in a small house on a hill…” … ehhhh, to były czasy, życie było proste, do czasu, gdy mama Isaac’a usłyszała głos Boga, który nakazał usunąć wszystkie plugawe rzeczy należące do jej syna. Tak też się stało. Matka wyrzuciła wszystkie zabawki należące do Isaac’a, jednak jego dusza wciąż była splugawiona grzechem. Bóg zażądał kolejnego poświęcenia, tym razem mama zamknęła biednego syna w pokoju, żeby odciągnąć go od wszystkiego, co mogło być grzeszne. Zrobiła wszystko, co Bóg jej nakazała, jednak Bogowi wciąż było mało. Zażądał ostatecznej ofiary – życia Isaac’a. Mama odpowiedziała na wezwanie, chwyciła nóż rzeźnicki i weszła do pokoju syna. Ten jednak znał plany matki i w ostatniej chwili wskoczył do mrocznej piwnicy. Tak właśnie zaczyna się ta niezwykła przygoda.


Rozgrywka

Początkowy ekran gry wita nas wyrytymi na ziemi podpowiedziami sterowania. Ok, przegrałem w pierwszą część Isaac’a ponad 100h, więc wiem, o co kaman. Łzy to nasza główna broń, dość chore, ale tak właśnie jest. Wchodzimy do pierwszego pokoju, nie wiadomo co nas może spotkać, gdyż założenie gry opiera się na losowości. Leci na nas chmara much, ledwo uchodzimy z życiem, gdyż jesteśmy słabi jak barszcz. Szukam złotego pokoju, który jest najważniejszy, ale lubię czyścić wszystkie pomieszczenia, więc chodzę po piwnicy z nadzieją, że zaraz znajdę laserowe łzy albo skrzydła demona. Oczywiście, trafia mi się jakiś syf, ale to nieistotne.

Gra przyzwyczaiła mnie do tego, że można zacząć z totalnie gównianym buildem i później wszystko może się zmienić. W końcu trafiam do mamy, jak zwykle walka jest trudna i nieuczciwa. Widać już plamy potu na kontrolerze, ale nie poddaję się. Czuję niemal fizyczny ból, kiedy tracę kolejne serduszko, aż w końcu pokonuję matkę i trafiam na kolejny poziomy. Mam całkiem dobry build z niezłymi statystykami, jednak czuję, że mogłoby być lepiej. Po kilkunastu minutach natrafiam na pokoik z wyrytą na podłodze kostką… ok, raz kozie śmierć. Wchodzę, zamieniam się w chodzące gówno, straaasznie słabe gówno, niedługo później umieram nie dochodząc nawet do Szatana, co zrobiłem nie tak? Otóż nic, wszystko jest w porządku, liczyłem na więcej, dostałem mniej, shit happens.


Podsumowanie

Tak właśnie mniej więcej odtworzyłem z pamięci specyfikację rozgrywki tego cudownego rogalika. Niby proste założenie, chodzić po pokoikach, szukając modyfikatorów, żeby stać się silniejszym i pokonać minibosów, żeby na końcu poziomu zmierzyć się z silniejszym, który strzeże wejścia na niższy poziom. Nie jest niczym dziwnym, że rogaliki charakteryzują się wysokim poziomem trudności. Nie ma jako takich save’ów, nie możemy zginąć i wczytać ostatni zapis, choć dużym ukłonem w kierunku gracza jest możliwość wyłączenia gry i wrócenia do ostatniego stanu zapisu, o ile nasza postać nie zginęła. Gra nie wybacza błędów, ale potrafi też sowicie wynagrodzić trudy, przez które przechodzimy. Grafika jest pixelowa, jak na mój gust bardzo ładna i pasująca do konwencji. Wisienką na torcie jest muzyka stworzona przez utalentowanego Danny’ego Baranowskiego, nieco gorsza niż w pierwowzorze, ale i tak wspaniała. W zasadzie ciężko się do czegokolwiek przyczepić i wykazać słaby punkt produkcji. W moim odczuciu bez dodatku Afterbirht nie warto grać, dlatego jak już kupować, to tylko z dodatkiem. Wtedy cena na wyprzedaży wyniesie około (50 zł). Nic tylko grać grać grać! ZDECYDOWANIE POLECAM!

The Binding of Isaac: Rebirth

9.8

FABUŁA

10.0/10

GRAFIKA

10.0/10

DŹWIĘK

9.0/10

POZIOM TRUDNOŚCI

10.0/10

MIODNOŚĆ

10.0/10

Pros

  • Satysfakcjonujący Poziom Trudności
  • Losowość
  • Gra na Setki Godzin
  • Local co-op
  • Synergia Przedmiotów

Cons

  • Cena z dodatkiem
  • Pierwszy Binding of Isaac miał lepszą ścieżkę dźwiękową
  • Brak online multiplayer

Leave a Comment